7 cech osoby silnej immunologicznie.

  • 3483

    Osoby silne immunologicznie traktują przeciwności nie jak problemy, a jak wyzwania. Trudności nie wywołują w nich tak dużej frustracji i stresu. Nie złoszczą się na rzeczywistość, pytając: „Dlaczego ja?!”. Za to reagują i angażują się w rozwiązywanie problemów. Mają zrównoważone poczucie kontroli, wiedzą, na co mają wpływ i tam skupiają swoje działania. Rozpoznają też sytuacje, na które nie mają wpływu i potrafią je zaakceptować.

    Amerykański psycholog Henry Dreher, zebrał informacje z różnych placówek medyczno-naukowych, gdzie przez lata prowadzono badania nad wpływem różnych czynników na zdrowie i odporność człowieka i wynikiem jego pracy było wyróżnienie siedmiu właściwości, tzw. zdrowych cech  wyrażających się w konkretnych postawach i zachowaniach, które podnoszą siłę immunologiczną, czyli wzmacniają nas w walce z chorobami.

    Co ważne, cechy te można w sobie rozwijać.

    1. Wrażliwość na sygnały płynące z organizmu.

    Jako pierwszą Dreher wymienia wrażliwość na sygnały wewnętrzne zarówno fizyczne, jak i psychiczne  płynące z naszego organizmu. To umiejętność słuchania swojego organizmu, która jest kluczowa. Nie chodzi tylko o umiejętność oceny, co, gdzie i dlaczego nas boli, ale również o dostrzeganie dyskomfortu, niewygody i subtelnych zmian nastroju – zmęczenia, smutku czy złości. Wyobraźmy sobie sytuację, w której od samego rana czujemy się lekko poirytowani. Warto chwilę skupić się na swoich emocjach i zadać sobie pytanie: „Jaka sytuacja mogła wpłynąć na mnie w ten sposób?”. Bardzo możliwe, że szybko odnajdziemy przyczynę, np. wieczorną rozmowę z koleżanką, która mocno nas skrytykowała. Aby poczuć ulgę, warto wyrazić swoje uczucia. Często wystarczy, że sami do siebie powiemy: „To, co powiedziała Marta, zdenerwowało mnie, było mi przykro i wcale się z nią nie zgadzam”. Być może jednak to nie wystarczy. Wtedy warto w asertywny sposób skonfrontować się z adresatem przykrego komunikatu i opowiedzieć o swoich uczuciach. Podsumowując, na tę cechę składają się trzy procesy: zauważ (poirytowanie), połącz (rozmowa z M), wyraź (było mi przykro, myślę inaczej).

    2. Zdolność do zwierzeń.

    Drugą cechą wyróżniającą osobowość silną immunologicznie jest zdolność do zwierzeń. I nie chodzi tu o rozmawianie o błahych sprawach, a o zdolność mówienia o trudnościach i urazach. Najważniejsze w takiej narracji jest skupienie się na swoich emocjach, a nie tylko na faktach. Sucha relacja nie przynosi ulgi i może wtórnie nas traumatyzować. To oczywiste, że tego typu zwierzenia nie są przyjemne, ponieważ mówiąc o trudnych emocjach,  ponownie je odczuwamy. Jednak właśnie taki sposób narracji jest najbardziej oczyszczający . Jeśli unikamy myśli i odczuć związanych z jakimś przeżyciem, to jest to ciągły wewnętrzny wysiłek. Unikanie nasila emocje takie jak lęk czy złość. Opowiedzenie o nich, uwalnia oraz przynosi ulgę.

    3. Umiejętność przystosowania się do trudnych sytuacji.

    Kolejnym ważnym czynnikiem jest siła charakteru rozumiana jako umiejętność przystosowywania się do trudnych sytuacji. Osoby silne immunologicznie traktują przeciwności nie jak problemy, a jak wyzwania. Trudności nie wywołują w nich tak dużej frustracji i stresu. Nie złoszczą się na rzeczywistość, pytając: „Dlaczego ja?!”. Za to reagują i angażują się w rozwiązywanie problemów. Mają zrównoważone poczucie kontroli, wiedzą, na co mają wpływ i tam skupiają swoje działania. Rozpoznają też sytuacje, na które nie mają wpływu i potrafią je zaakceptować. 

    4. Bycie w zgodzie ze sobą.

    Czwartą cechą wyróżnioną przez Drehera jest bycie w zgodzie ze sobą, czyli spójność pragnień z działaniami, innymi słowy – asertywność. 

    Żeby wzmacniać tę cechę należy ćwiczyć techniki asertywne, czyli umiejętność wypowiadania swoich oczekiwań i zaznaczania granic. Wiele osób, szczególnie ze starszego pokolenia, zostało wychowanych w duchu anty-asertywności. Dawniej wydawało się, że dbanie o siebie jest egoistyczne, czy narcystyczne, a im człowiek mniej asertywny, tym lepiej wychowany. Dziś wiemy, że taka uległa postawa nie sprawdza się w relacjach, ani w biznesie. Umiejętne wyrażanie siebie jest kluczowe nie tylko dla utrzymania dobrego samopoczucia. Badania lekarza Richarda Salomona, pioniera psychoneuroimmunologii, wykazały jednoznacznie, że im pewniejsi jesteśmy swoich potrzeb i uczuć, tym silniejsi immunologicznie.

    5. Miłość.

    Piątą cechą osobowości silnej immunologicznie jest miłość. Związki bardzo pozytywnie wpływają na pracę układu sercowo-naczyniowego i zwiększają odporność. To co ważne, znacznie mniej chodzi tu o to, w jakim zakresie doświadczamy czyjejś miłości, a bardziej o to, jak sami kochamy. Stan zakochania oraz momenty, w których czujemy zalewającą nas miłość, mają ogromną pro-zdrowotną moc. 

    6. Życzliwość.

    Szósta cecha też poniekąd związana jest z relacjami – to zdrowe pomaganie i życzliwość. Wpływ pomagania innym na odporność potwierdziły słynne badania Luksa przeprowadzone w amerykańskim miasteczku studenckim. Wynikało z nich, że osoby najmniej podatne na grypy sezonowe, to właśnie studenci zaangażowani w działania wolontariackie. Autor badań opisał zjawisko euforii pomagającego, czyli niezwykle przyjemnych uczuć, które wręcz zalewają nas i znacząco poprawiają samopoczucie oraz wpływają na układ odpornościowy. By pomaganie wiązało się z euforią i pozytywnie na nas wpływało, musi spełniać kilka warunków – kontakt z osobą, która przyjmuje pomoc, powinien być osobisty i regularny, a sam akt pomocy nie powinien dotyczyć tylko „swoich”. Pomagając własnemu dziecku w nauce, jesteśmy skupieni na rezultatach, ponieważ bezpośrednio nas dotyczą – to moja sprawa, czy córka zda do następnej klasy. Sytuacja ma się inaczej, gdy angażujemy się w działania np. w lokalnej świetlicy dla dzieci z trudnych rodzin. W takim przypadku nie skupiamy się tak bardzo na rezultatach, a bardziej dajemy z siebie wszystko, by realnie pomóc.

    7. Kim jesteś?

    Złożoność ja – i nie chodzi tu o poziom skomplikowania naszej osobowości, ale o to, by posiadać wiele obszarów, które nas określają i w które jesteśmy zaangażowani. Warto zadać sobie pytanie „Kim jestem?” i wypisać na kartce rzeczowniki, które na te pytanie odpowiadają. Np.: „mamą”, „żoną”, „córką”, „psychologiem”… Im więcej tych rzeczowników będzie, tym lepiej. Oczywiście w granicach rozsądku, ponieważ ważne jest także zachowanie zdrowego balansu i poczucie, że wyrabiamy się w wypełnianiu wszystkich ról. Gdy potrafimy opisać się wieloma rzeczownikami, zwykle oznacza to, że mamy wiele podpór. Jeśli jedno pole zawiedzie i zostaniemy wyrzuceni z pracy, będą inne obszary, które utrzymają nasze poczucie własnej wartości i sens działania.

    Zatem ćwiczmy ważność na sygnały wewnętrzne.  Warto np. wygospodarować sobie kilka minut, podczas których skoncentrujemy się na sygnałach z ciała i z głowy. Wystarczy usiąść lub położyć się w cichym miejscu, uspokoić i pogłębić oddech, a następnie zadać sobie pytania: „Jak się czuję?”,  „Jakie przeżywam emocje?”, „Czy w mojej głowie jest jakaś myśl, która nie daje mi spokoju?”. Warto zrobić takie ćwiczenie choćby raz dziennie, ale myślę, że najlepiej byłoby wykonać kilkukrotnie- np.  rano, w południe i wieczorem. Monitorowanie nastroju na większość osób wpływa pozytywnie- nagle zdajemy sobie sprawę, że czujemy się dobrze lub bardzo dobrze znacznie częściej niż nam się wydaje. Polecam także metody narracyjne- jeśli czujemy się poruszeni lub pobudzeni i mamy potrzebę zwierzenia się, ale w danej chwili nie możemy porozmawiać z przyjacielem, zapiszmy swoje przeżycia na kartce.

    Większość osób po zakończeniu tego ćwiczenia poczuje ulgę i spokój.

    Skomentuj